Filmowi pracodawcy

Marzymy, by pracować pod ich skrzydłami, a czasami drżymy, ciesząc się, że nasi szefowie nie biorą z nich przykładu. Wymagający, niejednokrotnie pozbawieni empatii, bezduszni wobec pracowników i nastawieni tylko zyski. Rzadko zdarzają się wśród nich naprawdę mili ludzie i choć często ich podziwiamy, cieszymy się, że filmowych szefów spotykamy tylko na ekranie.

Źli, lecz czasami tylko z pozoru


„Diabeł ubiera się u Prady”
Miliony dziewczyn są gotowe zabić za możliwość odbycia stażu w słynnym modowym piśmie Runway pod okiem żywej legendy tej branży – Mirandy Priestly (Meryl Streep), lecz żadna z nich nie zdaje sobie sprawy z tego, że ich wymarzona szefowa to prawdziwe uosobienie demonicznego pracodawcy. Wymagająca, przekonana o swojej wyższości, wystawiająca pracowników na najróżniejsze próby i momentami rażąco niesprawiedliwa, a przede wszystkim zdolna do największych poświęceń, by osiągnąć zamierzony cel. Choć Miranda wydaje się być najgorszym możliwym szefem, który zrobi wszystko, by uprzykrzyć podwładnym życie, pod tą warstwą egoizmu i zimnego wyrachowania kryje się prawdziwa profesjonalistka, kobieta, która z pełną świadomością konsekwencji porzuciła przyjaźnie i prywatne życie dla osiągnięcia zawodowej kariery.

„Dziennik Bridget Jones”

Choć Hugh Grantowi ciężko odmówić uroku, postać, którą gra w „Dzienniku Bridget Jones” ciężko nazwać sympatyczną. Daniel Cleaver, szef tytułowej Bridget, pod czarującym uśmiechem wiecznego chłopca skrywa swoją prawdziwą naturę. Choć sprawnie zarządza odnoszącą sukcesy firmą i jako pracodawcy nie można mu zbyt wiele zarzucić, przy bliższym poznaniu okazuje się być draniem, na którym w żaden sposób nie można polegać.

„Wall Street”
Wall Street to wymarzone miejsce wielu pracowników. Ta mityczna kraina pieniędzmi płynąca zamieszkana jest jednak przez najgorszy rodzaj szefów, a prym wśród nich wiedzie niejaki Gordon Gekko (Michael Douglas). Najbardziej narcystyczny pracodawca nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć zamierzony cel. Za nic ma też dobro swoich pracowników, z egoistyczną radością wystawiając ich na najróżniejsze próby i uważając siebie za najważniejszego człowieka, któremu oni muszą służyć.

„Wilk z Wall Street”

Wall Street składa się z dwóch rodzajów ludzi – tych, którzy wyzyskują i tych, którzy dają się wyzyskiwać, pracodawców i pracowników. Jordan Belfort (Leonardo DiCaprio) doskonale rozumie ten mechanizm i wie, że najgorszą możliwą opcją jest dać się zamknąć w pracowniczej szufladce. Dlatego też robi wszystko, by stać się najbardziej wpływowym człowiekiem na Wall Street. Choć nie jest on tak bezwzględnym pracodawcą jak Gordon Gekko, a praca u niego to ciągła impreza okraszona alkoholem, dobrą, czasami absurdalną zabawą, nie boi się on działać na granicy prawa, poniżać swoich podwładnych i udowadniać im, jak wiele są w stanie zrobić dla pieniędzy. Jego cynizm, podłość i chciwość ostatecznie doprowadzą go do nieuchronnego upadku, a widz nieraz zastanowi się, czy praca pod jego kierownictwem byłaby naprawdę wymarzoną opcją.


Światło w tunelu dla zdesperowanego pracownika

„Praktykant”
Choć początkowo grana przez Anne Hathaway właścicielka modowego sklepu internetowego przywodzić może na myśl bezwzględną Mirandę z „Diabeł ubiera się u Prady”, szybko odkrywamy, że tak naprawdę to tylko krucha fasada i pierwsze, mylne wrażenie. Jedyną wadą Jules jest tak naprawdę chroniczny brak czasu i obsesyjny perfekcjonizm, który odbija się na jej życiu prywatnym i relacjach z innymi pracownikami. Gdy da się jej szansę i wykaże się odrobiną cierpliwości, okazuje się, że to tak naprawdę ciepła, sympatyczna, zabawna, pełna empatii i zrozumienia szefowa, która zarówno dla swojego interesu, jak i dla swoich pracowników, chce tego, co najlepsze. Gdy oni spokojnie odpoczywają w domu, ona ostatnia wychodzi z pracy. Kontroluje projekty, bierze odpowiedzialność za wszystkie działania swoich podwładnych i każdemu z nich stara się poświęcać czas.

Filmy o Jamesie Bondzie
Anglia może spać spokojnie, gdy nad wybrykami buńczucznego Agenta 007 czuwa niezłomna M. Choć, gdy mówimy o filmowych archetypach dobrego pracodawcy, grana przez Judi Dench szefowa MI6 nie jest z pewnością pierwszą osobą, która nasunie nam się na myśl, nie ulega wątpliwości, że jak żadna inna kobieta na kierowniczym stanowisku, zdolna jest w pełni poświęcić się swojej pracy i stanąć murem za pracownikami, gdy wymaga tego sytuacja. Czasami bywa bezwzględna, kategoryczna i nieznosząca sprzeciwu, jednak ostatecznie nad własne korzyści stawia dobro swoich agentów i jest dla nich jak prawdziwa matka.

„Lista Schindlera”
Choć film Stevena Spilberga odnosi się do rzeczy zgoła większych, niż postać pracodawcy i cechy jakie ten posiada, nie ulega wątpliwości, iż postawa Oskara Schindlera (Liam Neeson) godna jest podziwu i powinna być naśladowana. W rzeczywistości II wojny światowej zdolny był, nie tylko jak szef, ale przede wszystkim, jako człowiek, postawić na szali własne dobro i korzyści, by uratować wielu Żydów. Postawił na moralność i odwagę cywilną i tych dwóch cech postanowił bronić za wszelką cenę.

„Jerry Maguire”
Jerry Maguire (Tom Cruise) to odnoszący sukcesy, ceniony w branży, agent sportowy. Gdy odkrywa, że jego zwierzchnicy wyzyskują swoich klientów, kategorycznie sprzeciwia się takim praktykom i daje im jasno do zrozumienia, iż pieniądze i kariera nie powinny być nigdy stawiane nad dobro pracowników i korzyści osób, którym sprzedają swoje usługi. Jego manifest nie spotyka się z przychylną reakcją, a Jerry zostaje wyrzucony z pracy. Postanawia otworzyć własną firmę, gdyż wierzy w uczciwość, zasady moralne i to, że można odnosić sukcesy, będąc równocześnie fair wobec ludzi, z którymi się współpracuje, i dla których się pracuje. W ślad za nim idzie jego asystentka, która, zainspirowana działaniami swojego szefa, postanawia porzucić dobrze płatną posadę, by przyłączyć się do niego.


Na pewno lepiej i łatwiej jest oglądać takich pracodawców na wielkim ekranie, aniżeli na co dzień w pracy. W rzeczywistości zetknięcie się z nimi, w większości przypadków, nie należałoby do przyjemnych. Rzadko kiedy można przewiedzieć, z jakim przełożonym będziemy musieli współpracować. Dobrze jest przygotować się na każdą możliwość i życzyć sobie, by na swojej zawodowej drodze nie spotkać bezwzględnych szefów rodem z Wall Street.
Trwa ładowanie komentarzy...